Mary Lou to jedna z kobiet, która zawładnęła blogosferą. Nie, to nie żadna piosenkarka czy aktorka. To kosmetyczne cudo! Mowa oczywiście o słynnym rozświetlaczu firmy The Balm.
Mieści
się w zgrabnym pudełku utrzymanym w stylistyce pin up. Przyciąga
uwagę szczególnie osób, które uwielbiają opakowania inne niż
wszystkie. Wewnątrz znajduję się lusterko, także naszą Mary
śmiało możemy zabierać ze sobą, by w razie potrzeby dokonać
poprawki. Brak natomiast aplikatora – dla jednych będzie
to pewnie plusem, ja z kolei byłabym usatysfakcjonowana gdybym
znalazła go w środku.
Jeżeli chodzi o jego konsystencję, to nie trudno zauważyć, że jest drobno zmielony. Gdy przejedziemy palcem po jego powierzchni możemy wyczuć dość kremową fakturę. Bardzo dobrze napigmentowany, dlatego podczas jego nakładania trzeba uważać, żeby nie przesadzić. Nie pyli. Kolor można określić jako szampańskie złoto. Na mojej twarzy trzyma się cały dzień – od porannej aplikacji aż po wieczorny demakijaż. Ale wiadomo – nie u każdego trwałość będzie taka sama.
Mary Lou możemy stosować nie tylko na kościach policzkowych, ale także w kącikach oczu (naprawdę daje świetny efekt!), na dekolcie, ramionach (wypróbuję latem) lub też na łuku kupidyna.
Mając na uwadze wydajność (8.5g starczy mi chyba do końca życia) i jakość, śmiało mogę stwierdzić, że jest wart swojej ceny. A cena wcale zachęcająca nie jest (około 65zł). Dostępny w sklepach internetowych, np. Minti Shop, Cocolita.
A wy używacie na co dzień rozświetlacza? Posiadacie w swoich zbiorach Mary Lou? :)




Uwielbiam rozświetlacze, a ten szczególnie, wygląda pięknie na skórze i ma urocze opakowanie:)
OdpowiedzUsuńUżywam rozświetlacza :) jak wykończe moj obecny co nastapi chyba za x lat chyba predzej straci termin przydatnosci bo mój jest w kuleczkach to wtedy zakupię ten :)
OdpowiedzUsuńMarzy mi się już bardzo bardzo długo :) W końcu się na niego zdecyduję :)
OdpowiedzUsuńnie czekaj, naprawdę warto :)
UsuńWidzę go na wielu blogach, jednak nie mogę się przekonać do używania rozświetlacza mając cerę skłonną do błyszczenia...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
zawsze możesz na początek wypróbować coś tańszego :) z błyskiem nie ma co przesadzać :)
UsuńJest na mojej wishliście! Na razie złoty rozświetlacz mam - Essence z limitki Breaking Down. Właśnie zdałam sobie sprawę, że skubany już dwa lata ma hehe ^^
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńNie używam rozświetlania, ale sporo dobrego słyszałam o tym kosmetyku : )
OdpowiedzUsuńTak, to również mój ulubieniec :) Tyle już na temat Mary-Lou zostało powiedziane i napisane, że ciężko coś dodać, świetna jest, choć moim zdaniem, nie nadaje się dla każdego.
OdpowiedzUsuń